Konflikt. Firma za mało płaci

Niepokój w Tesco

- My nie straszymy. My ostrzegamy! - pod takim hasłem w internecie został opublikowany list otwarty podpisany przez "Grupę Pracowników Tesco". Nie ujawnili swoich danych.

Pracownicy domagali się podwyżki. —miesznymi nazwali kwoty, które obecnie otrzymują, tj. pensje rzędu 600 - 750 zł. Stwierdzili, że nie pragną strajkować, ale negocjować z zarządem firmy. Nie zrobią strajku, ale gdy negocjacje się nie powiodą, po prostu odejdą z pracy.

Udało nam się skontaktować z osobami, które pracują w Tesco. Warunkiem rozmowy było nie ujawnianie ich nazwisk. Twierdzą, że od razu znaleźliby się na bruku.

- Zarobki są naprawdę niskie, nawet jak na warunki stargardzkie - twierdzą. - Teraz, gdy coraz więcej firm powstaje i obiecują dużo wyższe zarobki, niż te w Tesco, zaczynamy zastanawiać się nad sensem pracy z pół darmo.

Z dyrekcją Tesco w Stargardzie nie można było rozmawiać, gdyż polityka firmy wymaga kontaktu tylko z centralą. Po długich poszukiwaniach udało nam się skontaktować z osobą, która pełni obecnie funkcję rzecznika prasowego firmy. W centrali, jak się okazuje, nic nie wiedziano o żądaniach pracowników. Obiecano zbadać sprawę.

Po tygodniu milczenia rzecznik odezwał się tłumacząc, że "zepsuł mu się" komputer i dlatego nie odpowiadał na zadane pytania.

- Pracownicy sklepu zgłosili dyrekcji swoje propozycje zmian - potwierdził nasze informacje Przemysław Skory z działu współpracy z mediami Tesco Polska. - Wszystkie są szczegółowo omawiane, tak byśmy wspólnie mogli znaleźć satysfakcjonujące rozwiązania. Tak w zakresie wynagrodzeń, jak i organizacji pracy.


Inne tematycznie powiązane strony:

 

 
Tesco